KONKURS – Zaproponuj hasła do MINI IKNOW

Blog www.zgrani.znadplanszy.pl wraz z wydawnictwem Tactic zapraszają do udziału w konkursie. Wydawnictwo przygotowuje hasła do MINI IKNOW. Waszym zadaniem będzie zaproponowanie po jednym haśle (wraz z 3 podpowiedziami) do 4 kategorii:

– Niezwykła planeta Ziemia
– Trendy i styl życia
– Innowacje
– W Europie

Do wygrania pięć egzemplarzy Iknow – po jednym egzemplarzu dla autorów 4 wybranych haseł oraz jeden egzemplarz dla wyróżnionego hasła, które nie zostanie opublikowane w Mini Iknow.

REGULAMIN KONKURSU NA HASŁA DO MINI IKNOW ORGANIZOWANEGO PRZEZ BLOG WWW.ZGRANI.ZNADPLANSZY.PL

§ 1

Organizator konkursu

1.

1. Organizatorem konkursu jest blog www.zgrani.znadplanszy.pl

§ 2

Cel konkursu

1.

Celem konkursu jest wyłonienie 4 haseł, które zostaną opublikowane w polskiej wersji Mini Iknow.

§ 3

Fundator nagród

1.

Fundatorem nagród jest Wydawnictwo Tactic.

§ 4

Czas trwania konkursu

1.

Konkurs trwa od 13.04.2014r. do 27.04.2014r. do godz. 23.59.

§ 5

Warunki udziału w konkursie

1.

Uczestnikiem konkursu może być każda osoba fizyczna, która w chwili udziału w nim ma ukończone 18 lat, za wyjątkiem osób współpracujących z blogiem www.zgrani.znadplanszy.pl, a także innych osób, które brały udział w organizowaniu konkursu, wraz z członkami ich najbliższej rodziny.

§ 6

Przebieg konkursu

1.

Zgłoszenia z 4 propozycjami po jednym z każdej wymienionej poniżej kategorii na hasła do Mini Iknow należy składać w terminie 13.04.2014r. do 27.04.2014r. do godz. 23.59. Kategorie pytań:

– Niezwykła planeta Ziemia
– Trendy i styl życia
– Innowacje
– W Europie

2.

Zgłaszający może zaproponować po jednym haśle wraz z 3 podpowiedziami z każdej wymienionej kategorii wysyłając je na podany adres mailowy: zgrani.znadplanszy@wp.pl podając imię, nazwisko oraz numer telefonu.

3.

Na podstawie zgłoszonych propozycji Komisja Konkursowa wyłoni 4 zwycięzców.

§ 7

Ocena prac konkursowych i jej kryteria

Jeżeli przesłane hasła będą takie same udział w konkursie bierze pierwsza nadesłana propozycja. O kolejności decyduje data odebrania wiadomości email.

Decyzje Komisji Konkursowej mają charakter ostateczny i nie przewiduje się od nich odwołań.

§ 8

Nagrody

1.

Pięć egzemplarzy Iknow – po jednym egzemplarzu dla autorów 4 wybranych haseł oraz jeden egzemplarz dla wyróżnionego hasła, które nie zostanie opublikowane w Mini Iknow.

§ 9

Rozstrzygnięcie konkursu i wręczenie nagród

1.

Wyniki Konkursu zostaną opublikowane na blogu www.zgrani.znadplanszy.pl oraz na portalu społecznościowym:

www.facebook.com/ZgraniZOpola

Głosy nieważne

1.

Za nieważne zostaną uznane zgłoszenia odrzucone ze względów formalnych.

2.

Za nieważne zostaną uznane propozycje otrzymane przez Organizatora po upływie terminu oznaczonego w regulaminie. O ważności zgłoszonej propozycji decyduje data wpływu na adres mailowy Organizatora.

3.

Za nieważne uznane zostaną propozycje naruszające prawa osób trzecich oraz propozycje, które już funkcjonują w Iknow.

§ 11

Prawa autorskie

1.

Przystąpienie do konkursu jest równoznaczne z oświadczeniem uczestnika, że hasło zostało wymyślona przez niego, wolne jest od wszelkich wad, w szczególności wad prawnych i nie narusza praw osób trzecich. W przypadku skierowania jakichkolwiek roszczeń przeciwko Organizatorowi w związku z wykorzystaniem przez niego haseł wymyślonych przez uczestnika konkursu, uczestnik konkursu ponosi całkowitą odpowiedzialność za naruszenie praw innych osób oraz za wyrządzoną im szkodę.

3

2.

W przypadku ogłoszenia uczestnika Laureatem w Konkursie, wyraża on zgodę na nieodpłatne przeniesienie na Organizatora autorskich praw majątkowych do zgłoszonych haseł.

3.

Wszelkie prawa do nagrodzonych oraz wyróżnionych haseł, w tym również majątkowe prawa autorskie na następujących polach eksploatacji:

a)

utrwalania,

b)

zwielokrotniania określoną techniką, w szczególności techniką drukarską,

c)

wprowadzania do obrotu w każdej formie, w szczególności w formie drukowanej,

d)

publikowania w każdej formie,

e)

udzielania licencji na wykorzystanie,

f)

udostępniania w taki sposób, aby każdy mógł mieć dostęp do haseł w miejscu i czasie przez siebie wybranym wraz z prawem dalszej odsprzedaży w/w praw przechodzą na Organizatora.

§ 12

Dane osobowe

1.

Dane osobowe przekazane Organizatorowi będą przetwarzane zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 ze zm.).

Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich niepodanie uniemożliwia przyznanie ewentualnej nagrody. Każdy uczestnik ma prawo wglądu do swoich danych osobowych, do ich poprawiania oraz żądania usunięcia.

§ 13

Postanowienia końcowe

1.

Z chwilą ogłoszenia uczestnika Konkursu Laureatem Organizator nieodpłatnie nabywa prawa autorskie do wybranych haseł.

2.

Udział w konkursie jest równoznaczny z akceptacją niniejszego Regulaminu.

3.

Regulamin jest dostępny w okresie trwania Konkursu stronie www.zgrani.znadplanszy.pl

4.

W sprawach nieuregulowanych w niniejszym Regulaminie zastosowanie mają postanowienia prawa powszechnie obowiązującego.

5.

Organizatorzy nie ponoszą odpowiedzialności za działania lub zaniechania uczestników Konkursu oraz osób trzecich (m. in. dostawców usług internetowych).

Mała podpowiedź, jak wyglądają pytania z wersji podstawowej:

 

Nie wiedzieć to żaden wstyd

 Ojciec mojej koleżanki, gdy zmieniła kolor włosów z blond na czarne, powiedział: „Córeczko, natury i tak nie oszukasz”. Do tej anegdoty bardzo często wracamy, ponieważ niestety okazuje się, że pasuje ona idealnie zarówno do niej, jak i do mnie. Czasami „zdarza” mi się zrobić z siebie przysłowiową blondynkę: zapominam o czymś, nie kojarzę faktów itd.  To po prostu „samo” tak wychodzi. Z tego powodu bałam się zagrać w Iknow. Okazało się jednak, że niepotrzebnie.

Zacznę jednak od opisu zasad. Naszym celem jest zdobycie 20 punktów (żetonów). Aby to osiągnąć odpowiadamy na pytania i szacujemy, czy uda się to naszym przeciwnikom.

Każdy zawodnik otrzymuje dwa pionki: iKNOW i iBET. Lektor odczytuje pytanie. Pozostali gracze decydują po ilu podpowiedziach udzielą odpowiedzi. Jeżeli po jednej, stawiają swoje pionki iKNOW na polu z trzema punktami. Jeśli po dwóch – na polu z dwoma punktami, a jeśli po trzech – na polu z jednym punktem. Pionek można położyć tylko na wolnym polu. Następnie należy oszacować, czy pozostałym graczom uda się odpowiedzieć na pytanie. Umieszczamy nasz pionek iBET na odpowiednim okrągłym polu z symbolem „+” (gracz odpowie prawidłowo) lub „-” (gracz odpowie źle).  Pionki stawiamy tylko na wolnych polach. Szacowanie rozpoczyna gracz, którego pionek iKNOW znajduje się na najwyżej punktowanym polu. Następnie odczytywana jest pierwsza podpowiedź. Po niej odpowiedzi udzielają gracze, którzy umieścili pionki iKNOW na polu za trzy punkty (najpierw ta osoba, której pionek znajduje się na dalej wysuniętym polu). Następnie odczytywana jest druga podpowiedź i odpowiadają kolejni gracze. Na samym końcu odczytywana jest trzecia podpowiedź i odpowiadają ostatnie osoby.

Gracze otrzymują punkty za prawidłową odpowiedź oraz za prawidłowe typowanie wyniku wybranego przeciwnika (1 punkt).  Lektor otrzymuje dwa punkty.  Wszystkie pionki wracają do graczy. Osoba, która w poprzedniej rundzie jako pierwsza poprawnie odpowiedziała, wybiera kategorię pytania (Ludzie, Świat, Kultura lub Historia). Gdy nikomu się to nie udało, pionek, który stoi na polu kategorii zostaje przesunięty o jedno pole w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Lektorem zostaje zawodnik siedzący na lewo od osoby czytającej poprzednio. Wygrywa gracz, który jako pierwszy zdobędzie 20 punktów.

W iKNOW można zagrać od 2 do 6 osób. W przypadku gry dwuosobowej również lektor bierze udział w udzielaniu odpowiedzi. Oczywiście musi zakryć wszystkie podpowiedzi oraz odpowiedź i stopniowo odsłaniać je. Lektor nie otrzymuje standardowych dwóch żetonów.

Gier, w których musimy wykazać się naszą wiedzą nie brakuje na naszym rynku. Tym, co wyróżnia iKNOW są ciekawe pytania oraz konieczność typowania, czy nasi przeciwnicy odgadną. Co do pytań, to są one z tak różnych dziedzin, że naprawdę nie jesteśmy w stanie w żaden sposób się przygotować. Szacowanie też nie należy do najłatwiejszych, ponieważ nasi współgracze mogą nas bardzo zaskoczyć. W przypadku pytań o sport najczęściej panowie obstawiali, że nie udzielę prawidłowej odpowiedzi. Nieraz okazywało się, ze jedynie ja zdobywałam punkty, ponieważ dyscyplina o którą pytano była rzadka i niespotykana, a ja miałam to szczęście, że widziałam o niej jakiś program. Można więc nie znać się na sporcie, a zdobyć punkty. Ten „łut szczęścia” jednych może denerwować, ponieważ gra z założenia sprawdza naszą wiedzę. Z drugiej strony dzięki tym nieprzewidywalnym pytaniom każdy ma szansę wygrać. W trakcie turnieju w iKNOW w Brzegu, zauważyłam, że startowali w nim prawie sami panowie. Były zaledwie trzy lub cztery kobiety. Znajome panie tłumaczyły, że nie lubią quizów. To jednak taki quiz, że można się dobrze bawić nawet nie znając odpowiedzi. W przypadku tej gry po prostu nie można się wstydzić swojej niewiedzy. Mało kto wie, czym jest np. Spaghetti western lub Czepiaki. Oczywiście zdarzają się takie pytania, na które odpowiedź zna prawie każdy, jak np. który powieściowy detektyw mieszka w Londynie na Baker Street i słynie ze swych umiejętności dedukcyjnych? (Sherlock Holmes). Są też takie odpowiedzi, które wydają się bardzo oczywiste, jednak podchwytliwe podpowiedzi mogą nas wprowadzić w konsternację np. który napój został wynaleziony w celach leczniczych pod koniec XIX wieku (Coca Cola). Opłaca się więc zaryzykować i „strzelać”, nawet jeżeli wydaje nam się, że nie znamy odpowiedzi.

Podczas rozgrywki nie brakuje więc śmiechu, ponieważ w iKNOW nie da się grać z poważną miną. Tu liczy się przede wszystkim dobra zabawa. Przy okazji można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. To może być bardzo dobra alternatywa dla różnego rodzaju gier imprezowych. Już powoli nudzimy się kolejną odmianą kalambur i iKNOW może świetnie się sprawdzić w trakcie imprez z większą grupą znajomych. Grać można w sześcioosobowym składzie i wtedy jest tak naprawdę najwięcej śmiechu. Oczywiście ostatnia osoba ma najłatwiej: może po prostu powtórzyć jedną z wcześniej usłyszanych odpowiedzi. Zdobywa jednak tylko jeden punkt. Nie zawsze taka strategia może się opłacać.

Jeszcze wspomnę o wykonaniu i grafice. Kolory użyte na pudełku i planszy (biel i srebrny), sprawiają, że wszystko wygląda elegancko. Pudełko powinno być mniejsze, ponieważ zajmuje sporo miejsca na półce i nie jest praktyczne w transporcie. Pionki mają interesujący kształt. Ciekawe jest również to, że żetony, które zdobywamy, nakładamy na nasze pionki. Plansza, pionki i karty są wykonane z dobrej jakości materiałów.

Komu polecam grę? Osobom, które szukają:

–  ciekawego tytułu na imprezy/spotkania ze znajomymi,

– dobrej zabawy,

– ciekawych rozwiązań

– gry, w której mogą się wykazać.

Jeżeli to właśnie Wy – nie wahajcie się i sięgnijcie po iKNOW.

Grę przekazało wydawnictwo  TACTIC. Dziękujemy!

  • WYKONANIE 5/5

    Kolory użyte na pudełku i planszy (biel i srebrny), sprawiają, że wszystko wygląda elegancko. Pudełko powinno być mniejsze. Pionki mają interesujący kształt. Wszystkie elementy są wykonane z dobrej jakości materiałów.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Zasady są bardzo proste, niektóre pytania wręcz przeciwnie. Czasami jest jednak tak, że im trudniej – tym śmieszniej.

  • OCENA 4/5

    Świetna alternatywa dla gier imprezowych. Z jednej strony możemy się wykazać naszą wiedzą, z drugiej będziemy się dobrze bawić i śmiać. W przypadku tej gry po prostu nie można się wstydzić swojej niewiedzy.

The Trash Pack

Gry zaprojektowane przez Reinera Knizię wypróbowuję bez wahania. To mój ulubiony autor, a wiele jego gier znajduje się na mojej liście „the best of”. Cieszę się, że na polskim rynku pojawiają się kolejne jego tytuły. Tym razem wypróbowałam The Trash Pack, czyli karciankę o tzw. śmieciakach zamieszkujących kosze na śmieci.

Gra składa się z 66 kart przedstawiających śmieciaki, które można spotkać w pojemnikach na odpady (np. kartony po mleku, szkielet ryb itd.) oraz 6 koszy. Naszym celem będzie zapełnianie tych koszy w taki sposób, by zdobyć jak najwięcej punktów. Każdy kosz przedstawia jeden typ śmieciaka. Obok niego można wyłożyć karty właśnie z tą postacią. Część kart będziemy kłaść też przed sobą. Punkty otrzymamy tylko za te kosze, które się zapełnią.

Każdy z graczy otrzymuje pięć kart, których nie należy pokazywać przeciwnikom. Dodatkowo odkrywamy pięć kart, które będą tworzyć bank kart. W swojej turze gracz dobiera z banku wszystkie karty z jednym wybranym rodzajem śmieciaków (np. trzy kartony mleka). Następnie może wyłożyć z ręki od 2 do 6 kart również przedstawiających jedną wybraną postać. Nie można położyć wszystkich kart obok odpowiedniego kosza lub przed sobą. W każdym z tych miejsc można wyłożyć od 1 do 3 kart.  Karty, ułożone przed graczami muszą leżeć obrazkami do dołu. Nie można do nich zaglądać, trzeba więc pamiętać, co odłożyliśmy. Po zakończeniu ruchu należy uzupełnić karty w banku, tak by było ich pięć. Gra kończy się, gdy przy jednym z koszy zostanie położona piąta karta śmieciaka. Oznacza to, że kosz jest wypełniony i przyniesie nam najwięcej punktów. Za każdą kartę (trzymaną w stosach przed graczami) przedstawiającą tego śmieciaka, otrzymujemy 2 punkty.  Punkty przyniosą również kolejne dwa kosze z największą ilością kart. Jeżeli w naszych stosach mamy śmieciaki z drugiego i trzeciego miejsca, to za każdą taką kartę otrzymujemy po jednym punkcie.

Jako fanka karcianek, muszę stwierdzić, że podoba mi się mechanika tej gry. Ma w sobie coś innego, nowego. Fani strategii niestety zawiodą się. W tej grze czynnik losowy odgrywa sporą rolę. Nie wiemy, jakie karty pojawią się w banku oraz co zagrają przeciwnicy. Może więc okazać się, że przez całą grę, odkładaliśmy śmieciaki, które nie zapunktują. Z drugiej strony trzeba obserwować, co inni wykładają i co jest do zabrania z banku oraz rozważnie dzielić karty pomiędzy kosze oraz nasze stosy. Czasami lepiej więcej wyłożyć przed sobą niż do banku. Rozgrywka jest błyskawiczna, nie można się nudzić. Często wiec The Trash Pack rozgrywaliśmy kilka razy z rzędu. Gra jest małych rozmiarów, dlatego można ją zabrać wszędzie.

Warto wspomnieć, że poprzednie wersje tej gry miały inny temat. Była już wersja „cukiernicza”, w której występowały ciastka (Queen of the Cupcakes). Pierwotna wersja King of the Beast dotyczyła natomiast mitologicznych zwierząt. Polska edycja skupia się wokół koszy na śmieci. Nawiązuje do serii zabawek i figurek symbolizujących różnego rodzaju odpady. Mają one charakter edukacyjny. Dzięki nim dzieci uczą się selektywnej zbiórki odpadów. Kolorowa grafika i śmieszne, znane im, postacie przyciągają więc do gry. Niestety nie wszystkim dorosłym graczom podoba się ten temat.

Jakość wykonania gry jest bardzo dobra. Graliśmy często, czasami nawet w restauracjach, czy pubach. Po elementach jednak nie widać intensywnego użytkowania.

Jeszcze kilka słów o wrażeniach z samej rozgrywki. Bardziej wymagających graczy ten tytuł może rozczarować. Rozgrywka jest błyskawiczna, element losowy jest spory, nie można tak naprawdę zaplanować kolejnych ruchów. Gra może się natomiast spodobać miłośnikom szybkich karcianek, szukającym czegoś ciekawego. Szybka rozgrywka jest plusem. W trakcie spotkania można się od razu zrewanżować.

Grę przekazało wydawnictwo  EGMONT. Dziękujemy!

  • WYKONANIE 4/5

    Jakość wykonania bardzo dobra. Pudełko mogłoby być odrobinę mniejsze. Nie wszystkim graczom (szczególnie dorosłym) podoba się temat i grafiki śmieciaków.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Zasady proste. Instrukcja wyjasnia wszystkie wątpliwości. Gra się przyjemnie i błyskawicznie.

  • OCENA 4/5

    Gra może spodobać się miłośnikom szybkich karcianek, szukającym czegoś ciekawego. Szybka rozgrywka może być plusem. W trakcie spotkania można się od razu zrewanżować.

Speed Cups

Obłęd w oczach, drżące dłonie i salwy śmiechu. Tak wyglądają rozgrywki w Speed Cups. Nie przypuszczałam, że gra ta może wywołać aż tak duże emocje, zwłaszcza u dorosłych.

W pudełku znajdziemy 4 zestawy kubeczków w 5 różnych kolorach, 1 dzwonek, instrukcję oraz 24 karty z obrazkami. Naszym celem jest jak najszybsze ułożenie w odpowiedniej kolejności naszego zestawu kubeczków. Odkrywamy pierwszą kartę. Wszyscy grają równocześnie. Osoba, która jako pierwsza ustawi kubeczki, dzwoni dzwoneczkiem. Jeżeli prawidłowo wykonała zadanie – zdobywa kartę. Jeśli nie, otrzymuje ją gracz, który zadzwonił jako drugi. Przed rozpoczęciem nowej rundy kubeczki rozstawiamy w pozycji startowej, czyli jeden obok drugiego (wersja podstawowa) lub zostawiamy w ułożeniu z poprzedniej rundy (wersja dla zaawansowanych). Gramy do momentu wyczerpania się wszystkich kart. Kto zdobędzie ich najwięcej, ten wygrywa.

To wszystkie zasady. Jest ich nieproporcjonalnie mało w stosunku do emocji, jakie płyną z rozgrywki. W jej trakcie najlepiej schować ze stołu butelki, kubki i wszystko, co może się rozlać lub potłuc. Na kartach przedstawiono kubki w układzie pionowym lub poziomym. W trakcie rozgrywki najlepiej byłoby, gdyby wszyscy gracze siedzieli po tej samej stronie. Przy pierwszych rozgrywkach niektórzy gracze mieli problem z ocenieniem, jak układać kubki (szczególnie gdy układ widzą „do góry nogami”).Wprawdzie elementów jest mało, to jednak ważna jest swoboda ruchów. Graliśmy w Speed Cups w domowych warunkach i w miejscu publicznym. W tym drugim przypadku spotkaliśmy się ze zdziwieniem innych osób, ponieważ to nietypowy widok, by dorośli bawili się kolorowymi kubkami, układali je w dziwnych konfiguracjach, przy tym krzycząc i śmiejąc się.

Jedyny minus to, że rozgrywka kończy się tak szybko. Za każdym razem pojawiało się pytanie „ale to już?”. Szkoda, że mamy do dyspozycji tylko 24 karty. Po kilkunastu rozgrywkach z tymi samymi osobami, układanie kubeczków może nie budzić już takich emocji.

Warto jeszcze wspomnieć o wykonaniu. Kubeczki są akurat takiej wielkości, że dobrze się je układa. Nie wyślizgują się i są trwałe. Pudełko mogłoby być trochę mniejsze, ponieważ przy obecnym rozmiarze nie jest zbyt praktyczne w transporcie. Wykonanie kart jest zadowalające. Również w ich przypadku pomyślano o matowej powierzchni, dzięki czemu dobrze się je odkrywa i nie brudzą się tak szybko. Grafika jest przyjemna dla oka. Kolory nie są krzykliwe, a rysunki są naprawdę sympatyczne. Podobają się zarówno dorosłym jak i dzieciom.

Dla kogo?

W 100 procentach zgadzam się z napisem, który widnieje na pudełku: „Szybka gra dla całej rodziny!”. Chętnie grali i dobrze bawili się zarówno rodzice, jak i dzieci. W trakcie testów okazało się, że można nawet zaangażować 2-latka (który jest wprawdzie bez szans ze starszymi dziećmi i dorosłymi), jednak wcielił się w rolę „sędziego”: mówił „START” i odkrywał kartę. W ten sposób Speed Cups zaangażowało całą rodzinę. A jeżeli zastanawiacie się, skąd znacie ten dzwonek, to już spieszę z odpowiedzią. Twórcą gry jest Haim Sharif, autor bestsellerowego Halli Galli.

 

Grę przekazało wydawnictwo G3. Dziękujemy i polecamy profil Wydawnictwa na Facebooku. Znajdziecie tam bieżące informacje o produktach i konkursach organizowanych przez G3.

  • WYKONANIE 4/5

    Na minus jest tylko zbyt duże pudełko. Reszta to same plusy: matowa powierzchnia kubeczków i kart, trwałe wykonanie, grafika przyjemna dla oka.

  • TRUDNOŚĆ 1/5

    Jedyna trudność to trzęsące się z emocji dłonie.

  • OCENA 5/5

    W 100 procentach zgadzam się z napisem, który widnieje na pudełku: „Szybka gra dla całej rodziny!”.

Niech się mury pną do góry

W jednym z poprzednich wpisów wspominałam o swojej pierwszej turniejowej wygranej w życiu. Jak już wiecie, w turnieju tym grałam w Budowę Zamku. Już wcześniej bardzo ją polubiłam, ale po zdobyciu miejsca na podium, tylko utwierdziłam się w swojej opinii.

Budowa zamku to niewielkie pudełko, a w nim 4 płytki startowe, 45 kart muru oraz instrukcja. Grafika wykorzystana w grze jest przyjemna dla oka. Występujący na kartach bohaterowie nie są karykaturalni lub przerysowani. To naprawdę sympatyczne, bajkowe rysunki. Nie są zbyt dziecinne, spodobają się więc zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Podoba się nie tylko grafika, ale również proste zasady. Gra odrobinę nawiązuje do znanego mechanizmu z Memory. Tu również staramy się zapamiętać, gdzie leżą potrzebne nam karty, nie tworzymy jednak par. Staramy się zbudować zamek składający się z 10 elementów ułożonych według rosnącej kolejności.

Każdy gracz otrzymuje płytkę startową z numerem 1.  Karty muru należy potasować i rozłożyć na środku stołu obrazkami do dołu. W swoim ruchu gracze odkrywają jedna kartę. Można ją dołożyć do zamku (o ile ma ona numer wyższy od ostatniej karty murów) lub odłożyć z powrotem na miejsce. Należy rozważnie podejmować decyzje, ponieważ raz dołożonej karty nie można usunąć lub przesunąć. Gdy zbyt szybko wyłożymy wysokie numery, potem możemy mieć problem (pamiętajmy, że najwyższą kartą jest ta z numerem „46”). Jeżeli odkryjemy kartę z numerem niższym od numerów ostatnich kart w zamkach wszystkich graczy, należy ją usunąć z gry, a gracz kończy swój ruch.

Gra kończy się, gdy jedna osoba dołoży dziesiąty element do swojego zamku lub gdy odkryto ostatnią kartę. Wygrywa osoba, która zbudowała zamek z największej liczby kart. Popularniejszy i bardziej lubiany jest jednak wariant, w którym otrzymujemy punkty za karty i za postacie znajdujące się w zamkach. Wygrywa oczywiście osoba z największą ilością punktów. I tak otrzymujemy po jednym punkcie za każdą kartę w naszym zamku, za króla i królową trzy punkty, za każdego rycerza, każdą księżniczkę i parę „rycerz i księżniczka” po jednym punkcie. Karta z Czarnoksiężnikiem przynosi nam natomiast inną korzyść – pozwala raz w ciągu gry dołożyć wyciągniętą kartę muru pomiędzy dwie inne, dodane wcześniej do zamku.

To tyle zasad. Są one banalnie proste Zarówno dorośli, jak i dzieci nie mieli najmniejszych problemów z ich opanowaniem. Grę prezentowałam różnym grupom wiekowym i wszyscy dobrze się bawili. Oczywiście nie jest to propozycja dla bardzo wymagających graczy, ale jeżeli szukacie czegoś, by zagrać z Waszymi dziećmi i nie nudzić się, to będzie to strzał w dziesiątkę. Mój chrześniak gdy miał kilka lat był niepokonany w Memory. Dobrze pamiętam, ile wieczorów musiałam z nim spędzić przy tej grze. Szkoda, że wtedy nie było Budowy zamku, byłaby to na pewno świetna alternatywa. Mój chrześniak podstawy liczenia ma już opanowane, a w Memory dalej jest niepokonany, to jednak na pewno chętnie zasiądzie do tej gry (niestety mieszka za granicą). Budowa zamku uczy spostrzegawczości, ale też cierpliwości. Czasami, aż „skręcało” nas, ponieważ ktoś odkrył kartę, której potrzebowaliśmy i nie mogliśmy się doczekać naszej kolejki. Gra uczy też rozważnego podejmowania decyzji. Przed dołożeniem karty warto się dwa razy zastanowić. Im więcej graczy, tym oszczędniej musimy dokładać karty. Pamiętajmy, ze najwyższa wartość to „46”. Gdy zbyt szybko wyłożymy wysokie numery, możemy mieć problem z ukończeniem zamku. W trakcie turnieju zaobserwowałam, że to właśnie starsze dzieci wykazywały się dużą niecierpliwością i w przypadku drugiego wariantu rozgrywki, zapominały o postaciach, a skupiały się na ilości kart.

O tym, że dzieci lubią tego typu gry, nie muszę nikogo przekonywać. A jak sprawdziła się Budowa zamku wśród dorosłych? Naprawdę dobrze. Nikt się nie nudził, a wręcz przeciwnie. Rozgrywka trwa od 15-20 minut, dlatego w trakcie spotkań Zamek pojawiał się kilkakrotnie. Dla mnie najlepszą rekomendacją jest zawsze informacja zwrotna od znajomych w postaci: chcemy kupić tę grę! Tak właśnie było w przypadku tej gry. Skoro dorośli znajomi (bez dzieci) decydują się na ten tytuł, to musi to coś znaczyć. Gdy wyjmiemy karty i płytki startowe z pudełka, zajmują one tak mało miejsca, że bez obaw zmieszczą się nawet w najmniejszej torebce.

Komu więc polecam tę grę? Na pewno dzieciom, które już uczą się liczenia, rodzinom, ale też dorosłym lubiącym proste fillery i gry na spostrzegawczość.

Grę przekazało wydawnictwo FOXGAMES. Dziękujemy!

  • WYKONANIE 5/5

    Poręczne pudełko. Karty i płytki są dobrej jakości. Grafika przyjemna dla oka.

  • TRUDNOŚĆ 1/5

    Zasady są banalnie proste. Trzeba wykazać się spostrzegawczością i cierpliwością.

  • OCENA 5/5

    Gra sprawdza się zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Świetnie się przy niej bawiłam!

Tripol i Rodzinka.pl

W kilku już miejscach pisałam o tym, że jedną z moich ulubionych gier jest Triominos. Jeżeli jeszcze nie znacie tego tytułu, to napiszę krótko: to trójkątne domino. Gdy zobaczyłam więc gry logiczne Tripol i Rodzinka.pl, w których również występują trójkąty – bez wahania zdecydowałam się je wypróbować.

Kupując je otrzymujemy duże trójkątne pudełka. Oryginalnie wyglądają, jednak są niepraktyczne, jeżeli chodzi o przechowywanie na półce i transport. Są bowiem tacy kolekcjonerzy, którzy układają gry według różnych schematów. Takie trójkątne pudełka mogą im odrobinę skomplikować życie. W dodatku nie mieszczą się do każdej reklamówki, czy torby, dlatego najczęściej przesypywaliśmy płytki do jakiegoś mniejszego pudełka lub woreczka i tak zabieraliśmy w podróż.

Oprócz płytek otrzymujemy też planszę do liczenia punktów. Praktyczna, gdy nie mamy niczego do pisania. Wszyscy gracze mogą kontrolować na bieżąco swoje punkty.

Zarówno pudełko, plansza, jak i płytki są dobrze wykonane i trwałe. Oczywiście, ktoś mógłby zarzucić, że trójkąty są tekturowe i łatwo mogą ulec zniszczeniu. Graliśmy jednak często i w różnych warunkach, a elementy nie noszą większych śladów użytkowania.

Instrukcja do gry Tripol również nie ma standardowego prostokątnego lub kwadratowego kształtu, ale jest … trójkątna. Szkoda, że nie wykorzystano też tego pomysłu w przypadku Rodzinki.pl. W każdej z nich znajdziemy jednak odpowiedzi na wszelkie pytania. Zasady punktowania są nie tylko dobrze opisane, ale także zilustrowane przykładami. Nawet osoby mające małe doświadczenie z nowoczesnymi planszówkami nie miały problemu ze zrozumieniem reguł. W Rodzince na końcu książeczki jest dodatkowo mała ściąga ze skrótem warunków punktowania.

Zasiadając do gry warto zadbać o przestrzeń. W miarę wykładania kolejnych trójkątów, potrzebujemy coraz więcej miejsca. Polecam więc duży stół lub przeniesienie się na podłogę.

Naszym celem będzie zdobycie jak największej liczby punktów. Zdobywamy je poprzez wykładanie kolorowych trójkątów. W swojej kolejce gracze losują po jednym trójkącie i szukają odpowiedniego miejsca do wyłożenia. Gdy połączą dwa boki w tym samym kolorze otrzymują po jednym punkcie. Jeżeli połączą boki, na których znajdują się dwa kolory, otrzymują nie tylko jeden punkt, ale i premię w postaci dodatkowego ruchu. Jeżeli gracze wyłożą jednokolorowy trójkąt z bocianem, wtedy otrzymują dwa punkty za każdy połączony bok. W grze występują też specjalne płytki z białym tłem, które spełniają rolę jokerów. Można je łączyć z bokami w dowolnych kolorach. Za każdy połączony bok otrzymują 1 punkt, a po dołożeniu do trójkąta o dwukolorowym boku, również dodatkowy ruch. Punkty można także otrzymać za zamknięcie jednego, dwóch lub trzech sześciokątów (odpowiednio 8, 16 i 24 punkty) oraz za utworzenie trójkątów równobocznych (za każdy po jednym punkcie). Rozgrywka kończy się, gdy nie ma już wolnych trójkątów do wyłożenia. Osoba, która zabierze ostatni kafelek i poprawnie go wyłoży, otrzymuje premię w wysokości 10 punktów. Gdy graczom pozostaną trójkąty, odejmują sobie za każdy po jednym punkcie, a za biały kafelek z bocianem, po 5 punktów. Wygrywa osoba, która zdobędzie najwięcej punktów. W grze występuje także 9 płytek z barykadą, które, jak nazwa wskazuje, blokują wykładanie kolejnych trójkątów, tzn. nie można do nich dołożyć nowych płytek.

W instrukcji przewidziano też siedem dodatkowych wariantów rozgrywki. To na pewno dobry pomysł, szczególnie, gdy Tripol będzie często gościł na waszym stole. Dużą popularnością cieszyła się wersja pt. Eksperyment, która dopuszcza dokładanie płytek w połowie boku trójkąta.

Rodzinka.pl to nowa wersja Tripola. Nawiązuje do bohaterów popularnego polskiego serialu. Tu również naszym celem jest zdobycie jak największej liczby punktów, poprzez dokładanie trójkątów. Oprócz podstawowych płytek i tych z barykadami, otrzymujemy także:

– trójkąty z mamą oraz z tatą – Za dopasowanie do płytki z jednokolorowym bokiem otrzymujemy 5 punktów. Za dołożenie do trójkąta z dwukolorowym bokiem – 5 punktów i dodatkowy ruch, a za dołożenie do płytki z rodzicem 10 punktów,

– 9 płytek z braćmi –  za dołożenie takiego trójkąta otrzymujemy 3 punkty za każdy połączony bok. Za dołożenie do płytki z innym bratem – 6 punktów, a za dołożenie do płytki rodzica 8 punktów,

– jokery – każdy bok tego trójkąta ma wartość 1 punktu. Można je dołożyć do dowolnych płytek,

– trójkąty z pytajnikami – po dopasowaniu do odpowiedniej płytki otrzymujemy 1 punkt oraz losujemy kartę i realizujemy opisane na niej działanie: dodanie lub odjęcie sobie punktów. Gdy dołożymy taką płytkę do innej płytki z pytajnikiem otrzymujemy jeden punkt oraz losujemy dwie karty,

– wspominane w poprzednim punkcie karty,

– trójwymiarowe pionki przedstawiające bohaterów serialu (są naprawdę dobrze wykonane i cieszą oko).

Gdy skończy się gra, za niedołożone trójkąty tracimy punkty (1 za trójkąt podstawowy, 3 za brata, 5 za rodzica). Oczywiście wygra osoba z największą ilością punktów.

W przypadku Rodzinki.pl również możemy skorzystać z kilku prostych wariantów rozgrywki, np. grać bez trójkątów specjalnych, czy bez użycia kart.

Muszę przyznać, że gry zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Prezentowałam je różnym grupom i za każdym razem  gracze dobrze się przy niej bawili. Niektórzy pożyczali Tripola, czy Rodzinkę na weekend i za każdym razem zapewniali, że cała rodzina dobrze się bawiła. Jedna z koleżanek „zaraziła” tą grą swojego ojca, który z nowoczesnymi planszówkami do tej pory miał nic wspólnego. Inna wciągnęła do gry swoich współlokatorów. Została wręcz „zmuszona” do zakupienia swojego egzemplarza.

Trochę problemów może na początku sprawiać punktacja, jednak po pierwszej rozgrywce wszystko jest jasne. Wprawdzie w przypadku Rodzinki.pl mamy więcej płytek specjalnych i różne opcje punktowania, jednak dzięki ściądze umieszczonej na końcu instrukcji, nie ma problemów z ich opanowaniem.

Z pewnością zastanawiacie się, którą wersję wybrać? Jeżeli szukacie pomysłu na prezent dla znajomych, rodziców, czy dziadków, którzy

a) lubią gry logiczne,

b) szukają czegoś o poziomie trudności zbliżonym do Rummikuba czy Scrabble,

c) nie lubią czytać skomplikowanych instrukcji,

d) szukają czegoś, co szybko się nie znudzi,

wtedy sięgnijcie po Tripola. Gra jest dobrze wykonana, grafika jest estetyczna i elegancka, a na to zwracają uwagę dorośli niedzielni gracze. Często słyszę od nich, że nie chcą grać, bo to „gra dla dzieci”. Takiego argumentu nie można użyć przy grze Tripol.

Jeżeli macie podobne wymagania, jednak szukacie czegoś dla rodzin, dzieci lub fanów serialu – wtedy sięgnijcie po Rodzinkę.pl. Kolorowe wydanie, wykorzystanie motywów znanych bohaterów – to wszystko sprawia, że po taką grę sięgną młodsi gracze. Grafika Tripola może być dla nich zbyt poważna lub „nudna”. Rodzinka.pl dzięki kartom oraz specjalnym płytkom daje nam większe pole manewru – mogą więc przy nim kombinować nawet doświadczeni gracze.

Rozgrywka w obydwu przypadkach nie należy do najkrótszych. Nad każdą z nich spędzimy około godziny. To jednak dobrze spędzona godzina. Trenujemy w tym czasie naszą spostrzegawczość oraz cierpliwość. Jeżeli natrafimy na bardzo kombinujących graczy, możemy trochę poczekać na swój ruch. Jedna z moich koleżanek jest w tej grze niepokonana. Niestety nie lubimy z nią grać, ponieważ rozgrywka może ciągnąć się w nieskończoność. Za każdym razem dokładnie analizowała swoje ruchy. Takie osoby niestety mogą wam popsuć zabawę. Oczywiście ważny jest element losowy. Nigdy nie wiemy, jaki trójkąt wylosujemy. Czasami opuszczamy rundę, ponieważ otrzymana płytka nigdzie nie pasuje, a czasami zdobywamy tylko punkty bez dodatkowych ruchów. Losowość jednak nie przeszkadza. Każda rozgrywka jest dzięki temu inna. Każdą z tych gier polecam i wystawiam im zasłużone 4 punkty.

Grę przekazało wydawnictwo Polskie Gry Planszowe. Dziękujemy!

  • WYKONANIE 4/5

    Zarówno pudełko, plansza, jak i płytki są dobrze wykonane i trwałe. Pudełka mają odrobinę niepraktyczny kształt.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Trochę problemów może na początku sprawiać punktacja, jednak po pierwszej rozgrywce wszystko jest jasne.

  • OCENA 4/5

    Zarówno Tripol, jak i Rodzinkę.pl polecam osobom, które lubią gry logiczne, szukają czegoś o poziomie trudności zbliżonym do Rummikuba czy Scrabble, nie lubią czytać skomplikowanych instrukcji oraz szukają czegoś, co szybko się nie znudzi,

 

Pierwszy raz na podium

Minął tydzień od Brzeskiego Festiwalu Gier Planszowych. To dla mnie najważniejsze planszówkowe wydarzenie roku (oczywiście po SPIEL). To właśnie w Brzegu zaangażowałam się na dobre w świat nowoczesnych gier. Kupiłam tam swoją pierwszą planszówkę i poznałam wspaniałych ludzi. Cztery lata temu przestałam być tylko gościem imprezy, ale pomagam też przy tłumaczeniu zasad oraz przy turniejach. To też jeden z niewielu festiwali, podczas których sama startuję w konkursach.
Tym razem zupełnie nieświadomie wygrałam turniej w Budowę zamku. Wystartowałam w nim pomimo ostrzeżeń organizatorów. Podobno dorośli nie mają szans w starciu z dziećmi. Do tej pory grając w tę grę nie odnosiłam jakiś spektakularnych sukcesów. Postanowiłam jednak dobrze się bawić, tym bardziej, że bardzo lubię ten tytuł. W turnieju wystartowało niewielu dorosłych. Wszyscy mieli podobne nastawienie: gramy dla przyjemności. Atmosfera była tak fantastyczna, że nie zauważyłam, kiedy wygrałam finał. Musiałam komicznie wyglądać stojąc na podium w otoczeniu samych dzieci.Wszystkich jednak zapewniałam, że to one „dały mi wygrać”. Muszę zaznaczyć,  że była to moja pierwsza wygrana w życiu. 🙂


W drugim turnieju grałam w iKnow. Niestety rozgrywki eliminacyjne były zdominowane przez mężczyzn. W turnieju uczestniczyło kilkanaście osób, w tym tylko trzy lub cztery panie. Na szczęście całość wygrała kobieta. Przynajmniej ona utarła panom nosa. W trakcie rozgrywek panowała bardzo wesoła atmosfera. Tym bardziej, że nie znaliśmy naszych przeciwników i nie wiedzieliśmy, czym mogą nas zaskoczyć. 🙂


W trzecim turnieju zasiadłam do Listu miłosnego. Grę znam od ponad roku. Mam ją w swojej kolekcji i uczestniczyłam już  w turnieju we Wrocławiu. Lubię w nią grać, dlatego bez zawahania zgłosiłam się do rozgrywek. Zabawa była przednia. Było to na pewno zasługą współgraczy. Zaczęli już podejrzewać mnie o to, że jestem jakąś czarownicą, ponieważ bardzo często udawało mi się zgadnąć, jaką postać ma przeciwnik. Szczególnie pozdrawiam Szymona i Miłosza, którzy jeszcze przed zagraniem swojej pierwszej karty, zostali wyeliminowani. Tak właśnie było w finale w trakcie walki o drugie miejsce. Muszę przyznać, że przeciwników miałam bardzo dobrych. Pomimo młodego wieku, świetnie grali i eliminowali kolejnych graczy.


Niestety nie mogę się pochwalić jakąś nową grą, w którą zagrałam w Brzegu. Poznałam za to nowe osoby, które podzielają moją pasję. Mam nadzieję, że spotkamy się podczas kolejnej planszówkowej imprezy.

Kolejne gry na radarze

Jaki poniedziałek – taki podobno cały tydzień. Mam nadzieję, że to przekłada się też na sferę gier. Spędziliśmy bowiem poniedziałek w bardzo miłym towarzystwie znajomych oraz gier planszowych. Tym razem nikt z nas nie grał wcześniej w proponowane tytuły – szanse były więc wyrównane.

Zagraliśmy tylko w dwie gry, musieliśmy bowiem wrócić do Opola, ale były to bardzo owocne rozgrywki. Zaczęło się od Survive: Escape from Atlantis! Tytuł ten ma długą historię. Pierwsza edycja pojawiła się w USA i w Kanadzie w 1982 roku. Cztery lata później wydano ją w Europie, z odrobinę zmienionymi zasadami, pod Escape from Atlantis. Dzięki Stronghold Games Survive doczekało się w 2011 roku kolejnej edycji. Byłam bardzo ciekawa tego wydania, ponieważ w swojej kolekcji posiadam wersję z 1986 roku.

To co się od razu rzuca w oczy, to zmiana szaty graficznej oraz elementów. W wersji z lat 80-tych wyspę tworzą plastikowe trójwymiarowe elementy. W grze występują też delfiny, ośmiornice, delfiny, kraby, potwory morskie oraz łódki – które również są plastikowe. Wszystko robi wrażenie, szczególnie na małych graczach. W przypadku nowej wersji płytki terenu są tekturowe, a pozostałe elementy drewniane. Zerkając tylko na grafikę, otrzymujemy jasny komunikat, że to nie jest już gra skierowana głównie do dzieci, ale przede wszystkim przygodowa gra rodzinna. Wprowadzono też zmiany w zasadach. Tu również wyspa kurczy się, a symbole znajdujące się pod płytkami oznaczają akcje, które należy wykonać. Różnica polega jednak na tym, że nie wszystkie akcje trzeba wykonać od razu. Są bowiem również płytki, które możemy zachować na „później”. Dzięki temu gra nabiera rumieńców. W wersji „Escape…” wygrywa osoba, która uratowała największą ilość pionków. W Survive nie liczy się ilość pionków, ale ich wartość. Każdy „odkrywca” ma od spodu zaznaczoną wartość punktów. Wygrywa osoba z największą ich ilością.

Dawno się tak nie uśmiałam, ani nie „powyżywałam” na innych graczach. Nie dość, że trzeba kombinować, jak uratować swoich, to jeszcze trzeba kierować w stronę przeciwników potwory, rekiny, czy wieloryby. Dzięki możliwości zostawienia na później płytek akcji gra staje się odrobinę nieprzewidywalna (nie wiemy, co mają przeciwnicy), ale z drugiej strony nie jesteśmy ślepo zdani na los, tylko możemy ich użyć w dowolnym momencie. W tak prostej grze jest naprawdę sporo emocji.

Drugą grą była iKNOW. Na początku, podobnie jak inni, bałam się „kompromitacji”, a właściwie tego, że wyjdę na „blondynkę”. Na szczęście pytania i podpowiedzi są tak skonstruowane, że nawet nie znając odpowiedzi nikt nie czuje się pokrzywdzonym. W dodatku na pytanie odpowiadamy według ustalonej wcześniej kolejności. Jeżeli jesteśmy więc na końcu, możemy się posiłkować wiedzą innych. Ciekawym motywem jest też obstawianie tego, czy ktoś zgadnie odpowiedź. Pytań jest naprawdę sporo, a są one tak różnorodne, że każdy sobie z nimi poradzi. Byłam naprawdę miło zaskoczona.

Niestety, tym sposobem, po jednym wieczorze na moim „radarze” pojawiły się dwie kolejne gry.

Gringo

Chyba nie zaskoczę Was, jeśli napiszę, że w grze polecanej przez Wojciecha Cejrowskiego wcielamy się w podróżników zwiedzających wszystkie kontynenty. Aby odbyć podróż, musimy wraz z innymi graczami uczestniczyć w zażartych licytacjach. Trzeba blefować, ryzykować, ale też obserwować przeciwników. Gdy stracimy czujność – natrafimy na kartę nocy i nasza podróż dobiegnie końca.

Gra Gringo to 6 zestawów po 4 karty (3 z symbolem dnia i 1 z symbolem nocy) oraz 8 żetonów tukanów (ulubionych ptaków Cejrowskiego). Gdy jeden z graczy zdobędzie dwa takie żetony – wygrywa grę. Tukany można otrzymać po wygraniu licytacji oraz odbyciu udanej podróży.

Rozgrywka składa się z kilku rund. Mamy do wyboru: wyłożenie karty podróży lub licytację. W pierwszym przypadku wykładamy jedną ze swoich kart zakrytą przed sobą. Każdą kolejną kartę kładziemy, na wierzch poprzedniej. Licytacji nie można rozpocząć, jeżeli nie wyłożyliśmy jeszcze żadnej karty.

Drugą możliwą akcją jest licytacja. Osoba, która się na nią zdecyduje, ogłasza ile kart jest w stanie odkryć, nie trafiając na kartę z symbolem nocy. Pozostali gracze w kolejności zgodnej z ruchem wskazówek zegara muszą albo przebić ofertę, albo spasować. Licytacja trwa do momentu, aż pozostanie tylko jeden gracz. Rozpoczyna on podróż. Najpierw odkrywa karty, które sam wyłożył. Następnie wybiera dowolnie spośród kart innych graczy. Odkrywa je jednak w kolejności, w jakiej są one ułożone, czyli zaczynając od tych, które są na wierzchu. Jeżeli gracz odkryje kartę z symbolem nocy, jego podróż się kończy. Nie zdobywa żetonu Tukana oraz traci jedną ze swoich kart podróży. Gdy straci wszystkie, odpada z gry. Gdy graczowi udało się odkryć tyle kart, ile zadeklarował (bez trafienia na symbol nocy), zdobywa żeton Tukana. Gra kończy się gdy jeden z graczy zdobędzie dwa żetony Tukana (i tym samym wygrywa grę) lub gdy gracze, poza jednym, tracą wszystkie swoje karty podróży.

Zasady są tak proste, że często pojawiały się pytania typu: ale to już wszystko? Bo o co tu tak naprawdę chodzi? O blefowanie, zachowanie kamiennej twarzy i próbę rozszyfrowania przeciwników. To gra stricte psychologiczna. Emocje podobno są  takie jak przy Pokerze (nie grałam, nie mogę więc potwierdzić). Wprawdzie jest to gra z gatunku imprezowych, nie można jednak do niej zasiadać „przy okazji” (gorących dyskusji, ciekawego filmu, czy dobrej przekąski). Trzeba się zaangażować i obserwować, co robią pozostali gracze. Pierwsza rozgrywka, szczególnie w przypadku osób mających małe doświadczenie w blefowaniu, może nie powalić na kolana. Jednak w miarę grania nabieramy wprawę i rozumiemy już ideę gry. Miłośnicy blefu będą się przy tej grze naprawdę świetnie bawić. Gringo można ustawić w jednym rzędzie obok takich tytułów jak: Karaluszek Kłamczuszek, Bluffing!, czy Cash ‚n Guns. Zabawę jednak mogą popsuć osoby, które „nie potrafią” blefować. Z doświadczenia wiem, ze lepiej nie pokazywać jej osobom, które nie lubią tego typu gier. Jeżeli się tego ”nie czuje”, lepiej nie zasiadać do Gringo. Grę też polecam w przypadku większej liczby osób. Wprawdzie na opakowaniu jest informacja, że można grać od trzech osób, ale najlepiej gra się, gdy jest pięć, czy sześć osób. Gringo można rozszerzyć o dodatkowy – siódmy zestaw. Aby otrzymać niedźwiedzia polarnego symbolizującego Arktykę wystarczy wysłać maila na adres serwis@granna.pl. Dodatek zostanie bezpłatnie wysłany.

Grę przekazało wydawnictwo GRANNA. Dziękujemy!

  • WYKONANIE 5/5

    Mała ilość elementów sprawia, że grę można zabrać wszędzie. Grafika przykuwa wzrok i jest oryginalna. Karty są z dobrej jakości materiałów.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Trzeba blefować, ryzykować, ale też obserwować przeciwników. Z jednej strony – proste, ale  żeby wygrać,  trzeba się zaangażować i wykazać sprytem.

  • OCENA 4/5

    Gringo można ustawić w jednym rzędzie obok takich tytułów jak: Karaluszek Kłamczuszek, Bluffing!, czy Cash ‚n Guns. Zabawę jednak mogą popsuć osoby, które „nie potrafią” blefować.

Kod Faraona

Nigdy nie przypuszczałam, że tabliczka mnożenia może sprawić tyle radości. W dodatku, okazało się, że po kilkunastu latach od ukończenia szkoły i używania kalkulatorów w komputerze i na telefonie, mogą pojawić się pewne problemy.

W grze nie staramy się odczytać hieroglify pozostawione przez starożytnych Egipcjan, ale wykonujemy proste działania matematyczne, by w ten sposób odkryć wartościowe kafelki ze skarabeuszami. W tym celu używamy dwóch lub trzech liczb wyrzuconych na kościach (k8, k10, k12).

Płytki układamy na piramidzie przedstawionej na planszy. Poszczególne jej poziomy, oznaczone różnymi kolorami, przypisane są kolejnym poziomom trudności: żółty – najniższy poziom, czarny – najwyższy. Im wyższy poziom, tym więcej punktów można zdobyć. O tym, ile warte są poszczególne płytki świadczą skarabeusze zaznaczone z ich drugiej strony. Zwycięzcą zostaje osoba z największą ilością punktów (skarabeuszy).

Każdy gracz będzie rzucał trzema kośćmi jednocześnie. Z dwóch lub trzech liczb wyrzuconych na nich należy ułożyć równanie wykorzystujące mnożenie, dzielenie, odejmowanie i/lub dodawanie. Wynik musi być równy liczbie znajdującej się na jednej z płytek. Liczby wyrzuconej na kości nie można dwukrotnie wykorzystać. Kiedy uda się ułożyć równanie należy zabrać z planszy płytkę odpowiadającą wynikowi. Następnie aktywny gracz, odwraca klepsydrę odliczającą 30 sekund. W tym czasie pozostali uczestnicy również mogą starać się ułożyć równania (z wykorzystaniem tych samych kości) i zabrać odpowiednie kafelki. Gdy czas minie, osoby, które wzięły płytki, muszą udowodnić, że ich równanie jest poprawne. Jeśli tak jest, gracze umieszczają płytkę liczbą do góry. Skarabeusze przyniosą na koniec gry punkty dodatnie. Jeżeli równanie było niepoprawne, kafelek należy ułożyć liczbą do dołu, a gracz otrzyma tyle punktów ujemnych, ile zaznaczono skarabeuszy.

Przed rozpoczęciem nowej tury uzupełniane są płytki na piramidzie. Gdy nie ma już wystarczającej ilości do uzupełnienia pustych pól, gra dobiega końca. Następuje podliczanie punktów.

To tyle zasad. Instrukcja wyjaśnia wszystkie wątpliwości. Raz przeczytana, leży sobie spokojnie w pudełku. No właśnie – pudełko. Trochę za duże jak na składaną planszę, klepsydrę, kostki i kafelki. Mogłoby być mniejsze. Na szczęście, gdy chcecie zabrać grę ze sobą, wystarczy przełożyć płytki do jakiegoś woreczka (np. takiego jak do Qwirkle) lub do mniejszego pudełka (ja często wykorzystuje pojemniki na żywność, a planszę pakuję np. do teczki). Dzięki temu grę można zabrać ze sobą wszędzie. Graliśmy już w nią na spotkaniach w restauracjach, czy podczas wyjazdu do znajomych.

Pierwszy plus – proste zasady, drugi – mobilność, a trzeci to wciągająca rozgrywka. Pomimo iż jest to gra matematyczna i trzeba mnożyć, dzielić, odejmować lub dodawać (co może wydawać się nudne szczególnie podczas „luźnych spotkań” :)), to wszyscy dobrze się bawią. Są to na tyle proste działania, że każdy sobie z nimi poradzi, również dzieci. Oczywiście zawsze można sobie skomplikować życie i tak matematycy wyrazili ubolewanie, że nie można podnosić do potęgi lub wyciągać pierwiastki. To co szczególnie podobało się nauczycielom, to walory edukacyjne gry. Dla dorosłych to okazja do przypomnienia sobie tabliczki mnożenia, a dla dzieci po prostu nauka przez zabawę. Można nawet lekko zmodyfikować zasady i nie grać na punkty, tylko po prostu wspólnie poszukiwać dobrych wyników. W ten sposób dzieci nie zniechęcą, się, a z czasem same zapragną rywalizować. Tym bardziej, że również dorośli mają „luki w pamięci” i próbują sobie przypomnieć ile to jest „8 razy 7”.  Kolejny plus to szybka rozgrywka. Nie ma długich przestojów, ponieważ po każdym rzucie kośćmi układamy równanie matematyczne i czekamy, aż aktywny gracz odwróci klepsydrę. Dzięki temu gra się nie dłuży.

Skoro pisałam już o pudełku, to wspomnę jeszcze o wykonaniu i o grafice. Bardzo przyjemna dla oka. Cyfry są duże i wyraźne, a tło jest jasne. Jest to ważne, szczególnie gdy mamy tylko 30 sekund na wybranie odpowiedniej płytki. Kafle są wykonane z grubszej tektury, dzięki czemu nie gniotą się i są odporne na częste granie. Plansza jest składana, nie zajmuje więc dużo miejsca. Grafika nawiązuje do starożytnego Egiptu.

Kod Faraona pokazywałam różnym osobom. Podobała się zarówno początkującym graczom (ze względu na proste zasady), starszym osobom (bo to świetny trening pamięci), rodzinom (bo można zagrać z dziećmi, które przy okazji się czegoś nauczą), jak i geekom (bo się przyjemnie gra). Nie pozostaje mi więc nic innego jak wystawić ocenę 5/5.

Grę przekazało wydawnictwo G3. Dziękujemy i polecamy profil Wydawnictwa na Facebooku. Znajdziecie tam bieżące informacje o produktach i konkursach organizowanych przez G3.

  • WYKONANIE 4/5

    Pudełko niestety jest za duże, ale to jedyny minus. Grafika przyjemna dla oka. Cyfry są duże i wyraźne. Plansza oraz płytki są dobrze wykonane.

  • TRUDNOŚĆ 2/5

    Zasady poznaje się w kilka minut i jedyną „trudność” może sprawiać przypomnienie sobie tabliczki mnożenia 🙂

  • OCENA 5/5

    Kod Faraona pokazywałam różnym osobom. Podobała się zarówno początkującym graczom (ze względu na proste zasady), starszym osobom (bo to świetny trening pamięci), rodzinom (bo można zagrać z dziećmi, które przy okazji się czegoś nauczą), jak i geekom (bo się przyjemnie gra). Nie pozostaje mi więc nic innego jak wystawić ocenę 5/5.