Rzuć na tacę

Lubię, gdy z grą mam jakieś skojarzenia. Tak jest w przypadku gry Rzuć na tacę. Dokładnie pamiętam, gdzie w nią pierwszy raz zagrałam, kto mi ją pokazał i kto nauczył zasad. I niestety przez tę osobę, teraz ta gra jest w mojej kolekcji, bo krótko mówiąc, odrobinę się uzależniliśmy.

Tak jak wydawca napisał, to sprytna gra kościana. Ma w sobie to coś, co sprawia, że chce się w nią zagrać jeszcze raz. Mimo iż opiera się na losowości i na sprytnym zarządzaniu wynikami, to gra sprawia naprawdę sporo frajdy.

Gra reprezentuje popularny ostatnio gatunek roll and write. Rzucamy zatem sześcioma kośćmi i po każdym rzucie wybieramy jedną, a te z niższymi wartościami są już w tej rundzie niedostępne. Co ciekawe, na koniec rundy, wynik z jednej niewykorzystanej (odrzuconej) kości wszyscy gracze mogą wybrać i zastosować.

Gracze mają mnóstwo decyzji do podjęcia ponieważ im dalej las…, czyli z każdą kolejną zakreśloną wartością możemy zyskać bonusy i tworzyć tzw. kombosy, dzięki którym można zakreślić więcej pól.

Gra jest szybka, ma proste zasady, a poza tym można ją zabrać ze sobą dosłownie wszędzie. To tylko kości, flamastry i notes. Pudełko jest kompaktowe, tak więc idealne na podróż. A co o niej sądzimy? O tym w kolejnym odcinku naszych rozmów. Zapraszam do odsłuchania!

Fot. G3

  • WYKONANIE 5/5

    Bez zarzutu.

  • TRUDNOŚĆ 1/5

    Proste zasady, w ich opanowaniu pomagają bardzo intuicyjne symbole.

  • OCENA 5/5

    Niesamowicie wciąga!