O grach … zawsze i wdzędzie

Jeszcze pięć lat temu, gdy mówiłam, że gram w gry planszowe, nierzadko spotykałam się z dziwnym uśmieszkiem i stwierdzeniem: „ale to przecież dla dzieci”. Teraz, gdy opowiadam o swojej pasji, moi rozmówcy chętnie włączają się do rozmowy i traktują mnie poważnie. Czasami, sama jestem zaskoczona ich reakcją.

Wraz z koleżanką z radia prowadziłyśmy dziś w Filharmonii Opolskiej jubileuszową galę pewnego konkursu. Po imprezie podchodziło do nas sporo osób. Rozmawialiśmy o  gali, o naszej pracy, o redakcji itd. Jeden Pan jednak podszedł w całkiem innej sprawie. Powiedział, że włączył kiedyś stację, w której pracuję i akurat leciała audycja o grach planszowych. Byłam bardzo zaskoczona, że skojarzył, że to akurat ja w niej występowałam. Potem dodał, że jest dyrektorem domu kultury w pewnej gminie i że przygotowuje projekt związany z planszówkami i właśnie w tamtym dniu zastanawiał się, do kogo zwrócić się o pomoc. Wtedy włączył radio i dowiedział, się, że pasjonatów gier nie brakuje. Dziś miał okazję ze mną osobiście porozmawiać. Nie spodziewałam się, że tego typu rozmowy będę prowadzić na finale konkursu literackiego. To jednak jeszcze nic. Miesiąc temu byłam umówiona na nagranie w Kaliszu. Z Wrocławia jechałam z właścicielką pewnej agencji reklamowej. Nigdy jej wcześniej na oczy nie widziałam, rozmawiałam z nią tylko przez telefon. Zastanawiałam się więc, o czym będziemy rozmawiać przez dwie godziny jazdy. Czasem i dziennikarzy dopadają takie pytania. J Co się okazało? Jeszcze we Wrocławiu zaczęłyśmy rozmawiać o grach planszowych. Pani gra z mężem i ze znajomymi. Lubi Osadników z Catanu. Do zagrania czeka u niej w domu Agricola. Z synem gra w Pędzące żółwie. Natomiast ze znajomymi „przy wódce” gra w Dobble. Cytuję: „bo w tę grę nie można grać na trzeźwo”. Gdy opowiadałam tę anegdotę później w radiu, wszyscy oczywiście śmiali się, że już w każdej sytuacji, potrafię przejść na temat planszówek. Mam nadzieję, że takich historii będę mieć jeszcze więcej. W końcu moja pasja jest poważnie traktowana i nie muszę tłumaczyć, że: „nie, nie gram w Chińczyka”.

  • Kyuzo

    A ja gram w Chińczyka 😀 Nigdy na trzeźwo!

  • Potwierdzam Dominika propaguje planszówki zawsze i wszędzie 🙂

  • jaroslawczajaZnadPlanszy

    Mi sie marzy, zeby w pierszej lepszej gazecie krotkie notki o premierach planszowek byly tak samo na porzadku dziennym, jak informacje o premierach filmow, ksiazek, czy plyt.